Sposób na depresję

Dzień jest dżdżysty, mglisty, zimny. Autobus jednak szybko nadjeżdża, a ona znajduje miejsce przy oknie. Przekłada różaniec z torebki do kieszeni płaszcza, a potem obserwując przymglony świat, rysuje kwiatki na szybie.
Najukochańszy Panie Boże, jak ja lubię taką pogodę: jest nierealnie, romantycznie, tajemniczo – myśli. Nie zawsze tak było. Doskonale wie, co to depresja. To 10 lat wyciętych z jej życia. I pamięta ten przełomowy dzień.
Zrobiła już ze sobą absolutnie wszystko co mogła: był masaż twarzy, stóp, gimnastyka, a przejmujące uczucie niepokoju nie ustępowało. A może by spróbować jeszcze tego? – pomyślała. Na stoliku leżał różaniec, pozostawiony przez księdza chodzącego po kolędzie. Wzięła go do ręki i zaczęła modlitwę. Kiedy  skończyła była zupełnie spokojna. Czuła się znakomicie.

Od tego czasu nie rozstaje się z nim. Bardzo lubi odmawiać go na spacerze i autobusie. Jednak po pewnym czasie zaczęła mieć wątpliwości, czy tak można, no bo tak bez namaszczenia? Idąc przez park, po prostu spytała o to Wyższe Sfery i od razu dostała odpowiedź. Poczuła tak nieziemsko piękny zapach perfum, że uspokojona stwierdziła, że wszystko jest w porządku.
Kwiatki na oknie autobusu dawno już poznikały, a ona wyczuwa w kieszeni paciorki różańca. „Ojcze nasz…”

 

Dodaj komentarz

Twój email nie zostanie opublikowany. pola wymagane*