Oczy Tereski

Tereskę poznała ze dwadzieścia lat temu. Zatrudniała ją w firmie, ale tylko do czasu, kiedy okazało się, że Tereska ma padaczkę. Musiała ją zwolnić, bo bała, się że podczas ataku może się uderzyć i zrobi sobie krzywdę.
Dawno się nie  widziały, aż tu kiedyś telefon i głos Tereski..
– Dziękuję pani za dobre serce, za wszystko co pani dla mnie zrobiła.
– Ale ja nic nie zrobiłam – odpowiedziała.
– Wysłuchiwała mnie pani cierpliwie.
I tak już zostało i nasza bohaterka zaczęła jej pomagać, ale już w bardziej namacalny sposób.
Tereska to kupka nieszczęścia: katowana przez matkę, poniewierana przez męża i teścia, ignorowana przez córkę ponoć alkoholiczkę i narkomankę. Z rodziną nie ma żadnego kontaktu, jest samiuteńka. Kiedy wybiera się do miasta, dźwiga ze sobą parę wypchanych toreb z cenniejszymi rzeczami. Może ma manię prześladowczą? Zastanawiające jest, jak to wszystko może znieść… Okazuje się, że wsparcie otrzymała w kościele.  Chodzi na posiłki dla bezdomnych, kąpie się u oo. Kapucynów i stamtąd dostaje jakieś ubrania. Żyje z nędznej zapomogi z MOPS-u i często nie starcza jej pieniędzy nawet na leki. Jak tu jej nie pomagać?

 

Czytaj dalej


Ostatni raz spotkały się na ławeczce przystanku autobusowego. Miała zamiar powiedzieć jej, że  firma chyli się ku upadkowi i pewnie już niedługo nie będzie jej mogła jej wspierać.
Tereska to dorodna kobieta, dość wysoka naturalna blondynka z długim warkoczem, zbudowana harmonijnie, a oczy ma piękne pasujące do reszty.
Cierpliwie wysłuchała ostatnich wieści i już miała jej to powiedzieć, ale spojrzała w jej oczy: ogromne, świetliste, ufne i to co zobaczyła, poraziło ją.
To przecież oczy Pana Jezusa Miłosiernego z obrazu św. Faustyny!!!
Zszokowana nie wydusiła ani słowa, a w jej głowie natychmiast pojawiły się słowa Pana Jezusa: „Zaprawdę powiadam wam, że coście wyrządzili najmniejszemu z braci mnieście uczynili”

7 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój email nie zostanie opublikowany. pola wymagane*