Konflikt

serce i oko, 2 najważniejsze zmysły

Pilnie uczęszczam na kurs kreatywnego pisania, gdzie usłyszałam, że w tekstach musi być konflikt, bo inaczej nie będzie ciekawie i nikt tego nie będzie chciał czytać.
Ja jednak o konfliktach nie mogę pisać i postaram się zaraz wyjaśnić dlaczego.
Parę lat temu wybrałam się z koleżankami do Szczawnicy.
W nocy z piątku na sobotę miałam taki oto niezwykły sen:


Byłam w kościele, uklękłam, podniosłam głowę do góry i zobaczyłam na sklepieniu trzy duże anioły. Jeden z nich poruszał całym przedramieniem w zapraszającym geście. Potem mój wzrok został skierowany poniżej, a tam gmatwanina ludzkich ciał, harmider, jedna wielka kłótnia. Widziałam również dryfującą Australię, która w końcu uderzyła w kontynent.
Tego samego dnia rzeczywiście poszłyśmy do kościoła. Podobnie jak we śnie uklękłam, podniosłam głowę do góry, a tam nie trzy anioły, ale całe zastępy anielskie wymalowane na sklepieniu.
Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że to był ważny sen, wart zastanowienia.
Początkowo myślałam, że nadszedł już czas, żeby się zbierać i opuścić swoje ciało.
Od tego wydarzenia minęło jednak pięć lat a jeszcze duch się we mnie  całkiem nieźle kołacze.
Doszłam do wniosku, że było to tylko zaproszenie, aby kierować swoje myśli w jasne rejony. Przecież co jak co, ale wskazówek od posłanników Wyższych Sfer należy słuchać.
W związku z tym mam dla was smutną wiadomość: pisarką to ja nie będę.

 

Dodaj komentarz

Twój email nie zostanie opublikowany. pola wymagane*