Lucynka

Moja ukochana kuzynka Jaremka od wielu lat mieszka w Hiszpanii. Zawsze trzymałyśmy się razem, ale dopiero teraz mamy okazję naprawdę się poznać. A to dzięki długim i częstym rozmowom przez Internet.

Nie tak dawno uraczyła mnie taką oto opowieścią ze swojego dzieciństwa:
W jej domu nigdy się nie przelewało. Mama pracowała, tata pracował, a pieniędzy nieraz nie starczało do pierwszego. Ona i jej brat byli typowymi dziećmi z kluczem na szyi.

Jaremka chodziła wtedy do podstawówki. Droga do szkoły zabierała jej dwadzieścia minut spacerkiem. Lubiła te spacerki, bo musiała przechodzić koło sklepu z zabawkami. Był taki duży. A na równie dużej wystawie same cuda! Zdarzało się, że z powodu zapatrzenia spóźniała się do szkoły.
Któregoś dnia na wystawie sklepowej przybył kolejny okaz: lalka.
Ale jaka!!! Niezbyt duża, mięciutka, z grubymi warkoczami. No i najważniejsze: była to śpiąca lalka. Tak to się wtedy mówiło, jeżeli oczy lalki się zamykały. Ubrana była w falbaniastą, haftowaną sukienkę, białe skarpetki i skórzane buciki.
Trzeba jeszcze dodać, że przypominała jej kuzynkę Elżunię, czyli mnie.
Jaremka zakochała się w niej od pierwszego wejrzenia.
Cóż z tego! Wiedziała, że nigdy jej nie będzie miała…Jak wiadomo, w domu się nie przelewało…

Czytaj dalej