Z całego roku najbardziej lubię sierpień. Dni są jeszcze gorące, ale już wieczorami snują się mgiełki, a świat wygląda nierealnie i tajemniczo.
Właśnie w sierpniu odbywa się najpiękniejszy festiwal plenerowy muzyki klasycznej na Wawelu. Jego tytuł to „Wawel o zmierzchu”. Koncerty odbywają się na Dziedzińcu Batorego i Dziedzińcu Arkadowym. Dziedziniec Batorego to raczej przecudnej urody, kameralny dziedzińczyk, a nie dziedziniec. Jego nazwa pochodzi od kaplicy Batorego, największej z przylegających do dziedzińca kaplic katedry. Znajduje się pomiędzy skrzydłem zachodnim Zamku Królewskiego i katedrą na Wawelu.
Przed laty miałam przyjemność uczestniczyć w koncercie właśnie na Dziedzińcu Batorego. Było ciepło, pachniało latem, nagrzane mury promieniowały.
Niezbyt liczna publiczność, chociaż komplet, zasiadła na krzesłach. Naokoło krużganki, kamienne posadzki, piękno zamkowej architektury…
Powoli zapadał zmierzch, zapalały się lampy rzucające przytłumione światło na prastare mury, które w takim oświetleniu wyglądały jeszcze piękniej… Chłonęłam otaczające obrazy i wiem, że ten sam spektakl w pomieszczeniu nie wywarłby na mnie takiego wrażenia.