Przejście

Od tygodnia leżę bez ruchu po operacji kości udowej. Śmieszy mnie widok mojego ciała kiedy leży nieruchomo, bo ja niekiedy oglądam je z wysoka.
Wtedy wreszcie czuję się lekka i podobno piękna. Mówi mi to Janek, mój mąż, który obsypuje mnie komplementami.
Często przychodzi do mnie córka i siedzi trochę przy łóżku. Ciężko mi się mówi i dlatego z nią nie rozmawiam więc odchodzi. Wówczas zaczyna się niekończący się korowód gości. Była już pani Janeczka taka szczupła i zwinna, uśmiechnięta Stacha, młodziutka, wesoła Celinka, jak zawsze prześliczna Basia z Kozienic. Przychodzi też mama o kruczoczarnych włosach i brat Kazik , mówi, że na moment, bo jak zwykle jest zapracowany. Wszyscy wyglądają lepiej jak za życia.

Czytaj dalej
Janek, mój mąż, przechodzi sam siebie, bo nie odstępuje mnie na krok. Dzisiaj znów zapewniał mnie o swojej miłości i przyniósł bukiet przecudnej urody. Co też przychodzi mu do głowy… bierze mnie za rękę i unosimy się nad Radomiem, który wywołuje moje zdumienie że aż tak się zmienił…
Wolę jednak jego starszą wersję, bo zmiana czasu i przestrzeni dla mojego Janka to żaden problem. Wnikamy w lata pięćdziesiąte ubiegłego wieku kiedy byliśmy najszczęśliwsi. Najbardziej cieszy mnie pomnik na placu Zwycięstwa, bo przyjemnie jest znów przechadzać się wokół niego. Nie pojmuję po co go rozebrali…
Póki co muszę jednak wracać do mojego nieruchomego ciała, a jest mi tam doprawdy niewygodnie, chociaż nic mnie nie boli.
I ta pielęgniarka , która ubzdurała sobie, że musi mnie nakarmić! Wyprowadza mnie z równowagi. Ona musi! a ja i tak nie będę jadła. Czy nie rozumie, że jedzenie mnie obciąża? Niechby spróbowała fruwać z pełnym brzuchem…
Janek jest coraz milszy, a jaki młody i przystojny z tą grzywą lśniących włosów. I obsypuje mnie prezentami…
Dzisiaj obudziła mnie łuna światła, która przyniosła ze sobą niewypowiedziany błogostan. Wyłoniła się z niej anielskopiękna postać zbudowana z tego właśnie światła i wyciągnęła do mnie rękę:
– Chodź ze mną Krysiu. Lekcje zadane na ziemi odrobiłaś z nawiązką.
– Idę – odpowiedziałam z radością

Tagi: Brak tagów

Dodaj komentarz

Twój email nie zostanie opublikowany. pola wymagane*