Boleję nad tym, że nasz piękny, ojczysty język zaczyna być tak zanieczyszczany. Na każdym kroku daje się słyszeć wulgaryzmy. I to nie tylko na ulicy, ale i w telewizji czy w internecie, gdzie znane osoby używają ich z ogromną swobodą i zadowoleniem z siebie. A przecież używanie wulgaryzmów jest objawem braku ogłady i wykształcenia.
Dlatego też musimy podejmować starania, aby edukować społeczeństwo w zakresie poprawnego języka. Można to robić na wiele sposobów. Przede wszystkim w szkołach i na uniwersytetach należy kłaść większy nacisk na naukę języka polskiego i literaturę.
Jednak najważniejszą rzeczą jest dawanie dobrego przykładu. Dla mnie nie do przyjęcia jest znajoma emerytka, która z uśmieszkiem na ustach oświadcza, że wulgaryzmy już zamieszkały w języku polskim i nie widzi w tym nic złego.
Ona! Ta, która powinna być wzorem do naśladowania dla młodego pokolenia!![]()
Całe szczęście, że ostały się jednostki, którym zależy, aby dzieci i młodzież używały języka godnego i kulturalnego. Przecież wszyscy mamy obowiązek dbać o język.
Chociaż w tej dziedzinie przydało, by się trochę porządku, spokoju i ogłady. A piszę to na podstawie pewnych rzeczywistych wydarzeń.
Otóż w lipcu tego roku podróżowałam z kuzynką na trasie Jurata Gdańsk. Czasu było dużo, bo pociąg miał dwie godziny przestoju z powodu awarii. Wobec tego zaczęłam opowiadać o profesorze Karolu Estreicherze, bo to o nim napisałam ostatni tekst i nadal byłam przepełniona entuzjazmem. Kiedy wreszcie pociąg nas dowiózł na miejsce podeszła do mnie młoda dziewczyna i powiedziała:
– Chciałam pani coś powiedzieć.
Ja w tym momencie struchlałam, bo może mówiłam za głośno? Ale ona ciągnęła dalej: – Z przyjemnością pani słuchałam, bo operuję pani piękną polszczyzną
Niesamowicie mnie zaskoczyła. Nie przypuszczam, żebym była w tej dziedzinie szczególnie utalentowana. No, ale może na tle tego co się słyszy na ulicy, czy w mediach…
Dziewczyna była młoda, elegancka, ale o czym może świadczyć następne zdarzenie?
Przechodziłam koło pary siedzącej na krakowskich plantach. Kątem oka zdążyłam zauważyć, że to osoby z marginesu z oznakami stanu wskazującemu na spożycie. Nagle kobieta zerwała się z ławki rzucając ogólnie używanym wulgaryzmem. Nie powiedziałam nic, no może się bezwiednie skrzywiłam i usłyszałam: – Przepraszam za brzydkie słowo.
Nie, nie przesłyszałam się! Ona naprawdę tak powiedziała!
Na podstawie tych dwóch zdarzeń mogę stwierdzić, że ludzie mają świadomość co jest ładne, a co brzydkie, co dobre a co złe. A najważniejsze, że widzę potencjał w Narodzie.
Jeżeli wszyscy przyłożymy się do dbania o jakość języka polskiego, który jest naszym narodowym dobrem to przyczynimy się przecież do podniesienia poziomu kultury narodowej.
Dobro narodowe
z
bez komentarza
