Czysta intencja

W ostatnią niedzielę wybrała się na mszę św. do ojców Kapucynów. Była tam parę minut przed nabożeństwem i poszła prosto do konfesjonału. Jednocześnie z nią pojawił się szczupły młodzian, którego postanowiła przepuścić. Musiała się odpowiednio się nastroić. Po spowiedzi zajęła miejsce w ławce i zauważyła wtedy, że chłopak siedzi dwie ławki przed nią. Nie zwróciłaby na niego uwagi, bo to nie był jej przedział wiekowy, ale było w nim coś, co przyciągało uwagę. Jakby coś znajomego.

Zamiast się modlić, zaczęła mu się przyglądać. Widziała chłopaka od tyłu. Falowane włosy prawie do ramion, drobne kości pomimo wysokiego wzrostu i pewna ruchliwość, odwracanie głowy, poruszenie ciała. Zastanawiała się, jaki ma zawód. Postawiła na artystę, bo wyczuwała jego wyrafinowanie. Nagle olśniła ją myśl: przecież on jest podobny do Fryderyka Chopina!

– Co też ja wymyśliłam, niemożliwe – rozważała – nawet nie mam jak mu się porządnie przyjrzeć.

Niebyt dobrze pamiętała oblicze Chopina, ale utkwił jej w pamięci jego garbaty nosek.
Czekała więc, aż młodzian pokaże profil. I doczekała się – nos był identyczny!
Starała się dokładnie zapamiętać chłopaka. Po powrocie do domu wyszukała w Internecie portret Chopina i stwierdziła, że wszystko się zgadza. Może sobowtór miał bardziej wydatną górną wargę, ale reszta była taka sama.
Czytaj dalej