Niedawno miałam męczący sen w którym zgubiłam się podczas wycieczki, a podróżowałam z grupą. Przemierzałam jakieś wnętrza, nawet niebrzydkie ogrody i spotykałam w miarę życzliwych ludzi. Jednak nie odnalazłam tego czego szukałam.
Kiedy się obudziłam, jeszcze w półśnie, stwierdziłam, że podświadomość podpowiada mi w jakim punkcie życia się znajduję i że nadal poszukuję swojego ja, swojej esencji.
Od razu przyszedł mi na myśl obrazek sprzed lat. Byłam całkiem mała, miałam ze trzy lata. Był słoneczny, ciepły, wczesny poranek. Na otwartych drzwiach na balkon powiewała firanka. Pachniało świeżym powietrzem, a ja leżałam w metalowym łóżeczku z siatką.
